Sigue el blog por EMAIL. Seguir por EMAIL

viernes, 30 de junio de 2017

Bluttat von HamburgMesser-Attentäter war bekannter Islamist - Haftbefehl

Bluttat von HamburgMesser-Attentäter war bekannter Islamist - Haftbefehl

Der Messer-Attentäter von Hamburg war der Polizei bekannt - als islamistisch radikalisiert, aber nicht als gefährlich. Der abgelehnte Asylbewerber soll sogar seine anstehende Ausreise mitorganisiert haben. Sie scheiterte an fehlenden Papieren. Nun wurde Haftbefehl gegen den Palästinenser erlassen - wegen Mordverdachts und versuchten Mordes.
Resultado de imagen de Hamburgs Bürgermeister Scholz und Innensenator Grote legen Blumen am Tatort nieder. Bildrechte: dpa
Hamburgs Bürgermeister Scholz und Innensenator Grote legen Blumen am Tatort von Messer-Attacke nieder
Hamburgs Bürgermeister Scholz und Innensenator Grote legen Blumen am Tatort nieder.Bildrechte: dpa
Gegen den Messer-Atentäter von Hamburg ist Haftbefehl erlassen worden. Wie eine Sprecherin der Hamburger Staatsanwaltschaft am Samstag sagte, sitzt der 26-jährige abgelehnte Asylbewerber wegen des Verdachts auf vollendeten Mord sowie fünffachen versuchten Mordes in Untersuchungshaft. Zum Tathergang oder seinem Motiv habe der Mann keine Angaben gemacht, wohl aber zu seiner Person. Für eine verminderte Schuldfähigkeit hätten sich "keine belastbaren Hinweise" ergeben.

Diesel, Terror! Diesel! Flüchtlinge! – Das kann Merkel noch gefährlich werden




Muss die Kanzlerin, auf Rekordhoch in den Umfragen, doch noch zittern? Fakt ist: Alle drei Themen bewegen die Deutschen.


TERROR, DIESEL, FLÜCHTLINGE: Kommt doch noch Bewegung in den Wahlkampf?
Muss die Kanzlerin, auf Rekordhoch in den Umfragen, doch noch zittern?
Fakt ist: Alle drei Themen bewegen die Deutschen, könnten CDU/CSU in Erklärungsnot bringen.

Terror

In einer repräsentativen INSA-Umfrage VOR dem Hamburger Anschlag hatte sich gezeigt: Im Vergleich zum Sommer 2016 fühlen sich mehr Bürger „in Deutschland sicher“.
Damals stimmten 51,2 Prozent der Aussage zu, bei der jetzigen Umfrage 61,6 %.
Gleichzeitig war aber fast jeder Zweite (46,9 %) der Ansicht, dass „die Polizei die Bevölkerung NICHT effektiv beschützen kann“ (2016: 44,7 %).
Konkret denken nur gut 30 Prozent, dass die Polizei sie vor Terror-Anschlägen bewahren kann. INSA-Chef Hermann Binkert (52) zu BILD: „Die Menschen fühlen sich zu Hause und in ihrem unmittelbaren Umfeld sicher. Wenn sie vor die Türe gehen, haben sie Angst, dass die Polizei Ihnen in einer konkreten Gefahrensituation nicht helfen kann.“



Alice Weidel (38) und Alexander Gauland (76)
Werden sie vom Terror-Anschlag in Hamburg profitieren? Die AfD-Spitzenkandidaten Alice Weidel (38) und Alexander Gauland (76)Foto: Uli Deck / dpa

Von Terror und Anschlagsangst, gerade wenn sie von Flüchtlingen ausgeht, hat zuletzt meist die fremdenfeindliche AfD profitiert.

Flüchtlinge

In Süditalien kamen 2017 schon über 90 000 Mittelmeer-Flüchtlinge an, die Lager sind überfüllt. Die römische Regierung ruft Europa um Hilfe, aber das verhallt weitgehend.
Eine faire Verteilung der Flüchtlinge und Migranten in der EU funktioniert nicht.



Blog de Juan Pardo.Flüchtlinge in Italien
Jeden Tag kommen hunderte Flüchtlinge über das Mittelmeer nach Süditalien. Wie lang kann das Land dem Ansturm noch standhalten?

Sollte Italien deshalb Flüchtlinge in großer Zahl gen Norden ziehen lassen, drohen Grenzsperrungen (u.a. Brenner) durch Österreich und Frankreich und wie 2015 würden sich alle Augen auf Merkel richten (und auf CSU-Chef Horst Seehofer).
Die Flüchtlings-Debatte sei „die Achillesferse der Kanzlerin“, sagt Meinungsforscher Klaus-Peter Schöppner.
Politikberater Richard Hilmer: „Das Thema Flüchtlinge schwelt noch immer. Die Menschen haben der Kanzlerin nicht vergessen, was 2015 war.“

Diesel

Grünen-Chef Anton Hofreiter hat schon gefordert, dass Angela Merkel am „Diesel-Gipfel“ am Mittwoch teilnehmen müsse.
Tatsächlich ist die Kunden-Verunsicherung wegen des Abgas-Betrugs und drohender Fahrverbote groß.


BILD Ombudsmann Ernst Elitz

In solchen Fällen (das sagt auch Merkel) fragen die Wähler nicht mehr, wer im föderalen System der Bundesrepublik formal zuständig ist, sie wollen, dass „Berlin“ die Lage in den Griff kriegt.
Das trifft den CSU-Verkehrsminister und die Kanzlerin. Sie müssen liefern

Wer in die Lagunenstadt Venedig reist, sollte auch die Inseln Burano und Murano nicht verpassen.

30/07/2017

Die Laguneninseln Burano und Murano

Wer in die Lagunenstadt Venedig reist, sollte auch die Inseln Burano und Murano nicht verpassen. Neben allerlei Fischspezialitäten gibt es hier auch Spitzenstickerei und Glasbläserkunst zu entdecken.

Pötzsch: Weto Dudy nie zaskakuje Rada Europejska powinna dołączyć do grona krytyków Polski – uważa Urs Pötzsch, ekspert w dziedzinie prawa UE Centrum Polityki Europejskiej we Freiburgu.

30/07/2017

Polen Demonstration in Warschau. Polonia UE
Prezydent Duda zawetował dwie z ustaw o sądownictwie. Czy Komisja Europejska może w takim razie odetchnąć z ulgą i wstrzymać się z zapowiedzianymi działaniami?
Urs Pötzsch: Nie, nie powinna. Zawetowanie ustaw przez polskiego prezydenta nie jest zaskoczeniem. Przecież sugerował to już w ubiegłym tygodniu. Ostatnie protesty i zapowiedź Komisji Europejskiej uruchomienia art. 7 traktatu UE miały wpływ na tę decyzję. Ale zawetowana została tylko część ustaw uchwalonych w ub. tygodniu. Dlatego teraz trzeba obserwować, jak te ustawy zostaną naprawione po ich zawetowaniu.
DW:Prezydent dał Sejmowi dwa miesiące na ponowne przedłożenie tych ustaw. Czy w takim razie UE powinna spokojnie odczekać?
UP: Myślę, że Komisja Europejska jest świadoma tego, że dysponuje ograniczonymi możliwościami interwencji. I to znalazło odbicie w jej dotychczasowych działaniach. Dlatego trzeba konsekwentnie monitorować sytuację i nie podejmować prawnie wiążących działań. Myślę, że przed uruchomieniem art. 7 traktatu o UE, powinno się odczekać, jak rozwinie się sytuacja.
 DW: Mówi Pan o art. 7 traktatu o UE, który przewiduje zawieszenie prawa głosu w Unii. Ale wobec Polski uruchomiono już w ub. roku postępowanie ws. Trybunału Konstytucyjnego. Zajęła się tym też Rada UE, w której zasiadają przedstawiciele unijnych państw członkowskich. Ale wstrzymuje się ona ze stawieniem czoła tej sprawie. Czy należy dalej wywierać presję na Polskę?
UP: Uważam, że należy wydarzenia w Polsce dalej traktować jako sprawy dotyczące nas wszystkich w Europie. Reforma Trybunału Konstytucyjnego została m.in. bardzo, bardzo mocno skrytykowana przez Komisję Weneckę Rady Europy. Komisja Europejska może przede wszystkim wskazywać na wspólnotowy charakter tych kwestii i podkreślać, że mamy do czynienia nie z wewnętrzną sprawą Polski, lecz ostatecznie ze wspólnymi wartościami Unii Europejskiej.
Fachmann für EU-Verträge und Institutionen -
Urs Pötzsch jest ekspertem w dziedzinie prawa europejskiego w "Centrum für Europäische Politik" na Uniwersytecie we Freiburgu.
Trzeba stymulować debatę na ten temat. I myślę, że jest to teraz najważniejsze zadanie dla Komisji Europejskiej. Echo, jakim  odbija się to w mediach, świadczy również o sukcesie tej debaty.
DW:Mamy do czynienia z następującą sytuację: Komisja Europejska stwierdziła zagrożenie praworządności w Polsce. Właściwa Rada Ministrów UE traktuje to jakoprzysłowiowy gorący kartofel. Czy gremium to jest właściwie tym krytycznym punktem całej procedury?
UP: W minionych latach Rada UE wypowiadała się bardzo wstrzemięźliwie lub ostrożnie. Kiedy Komisja Europejska przedłożyła dokument o mechanizmie praworządności, poproszono o ekspertyzę dział prawny Rady, który mechanizm ten ocenia bardzo krytycznie. A to m.in. dlatego, że nie jest on uwzględniony w Traktacie UE. Zamiast tego Rada UE wolała prowadzić dialog o praworządności, który odbył się już dwukrotnie – raz w roku. Wymiana poglądów na temat praworządności w Europie nie wystarczy, aby przyjrzeć się sytuacji w każdym z państw członkowskich z osobna. Dlatego Rada UE jest w tej kwestii ostrożna.
Ale nawet ona powoli dostrzega, że nie może dłużej tylko przyglądać się temu, co się dzieje. Procedura przewidziana w art. 7 obejmuje dwa etapy. Ostatni etap, na którym odbywa się głosowanie nad sankcjami, wymaga jednomyślności członków Rady UE, a uzyskanie jednomyślności raczej jest niemożliwe, gdyż Węgry już zapowiedziały weto. Ale jest też możliwość polegająca najpierw na stwierdzeniu jednoznacznego poważnego naruszenia praworządności. I w tym celu potrzebna jest tylko kwalifikowana większość. A to znaczy, że ten scenariusz, przynajmniej z politycznego punktu widzenia, jest do przyjęcia.
DWPolski rząd wskazuje w publicznych wystąpieniach na procedury powoływania sędziów w innych krajach unijnych, na przykład taką procedurę w Niemczech, która wcale nie jest szczególnie niezależna. Czy ma on rację? Czy można porównać te procedury w skali europejskiej?


Trzeba przyjrzeć się tym zasadom, aby stwierdzić, jak one ze sobą współgrają. Dopiero po zapoznaniu się z całokształtem możliwa jest ocena stopnia niezależności pracy wymiaru sprawiedliwości w danym kraju.UP: Ta sprawa, do której odwołuje się polski rząd, jest bardzo interesująca. Jasne, że także w Niemczech mamy swoje mechanizmy, na przykład przy mianowaniu sędziów Federalnego Trybunału Konstytucyjnego. To odbywa się w Bundestagu i w Bundesracie i wykluczone jest wywieranie tu politycznych wpływów. Trzeba jednak pamiętać, że mechanizmy mianowania sędziów są tylko częścią większej całości wszystkich norm, które mają na celu zagwarantowanie niezawisłości sądów w Niemczech. I tu należy wymienić też kwestię długości kadencji, możliwości ponownego wyboru czy zwolnienia sędziów lub zastosowania wobec nich środków dyscyplinarnych.

DW; Czyli nie ma żadnych unijnych dyrektyw, odnośnie tego, jak ma to wyglądać? W każdym państwie jest inaczej, bo każdy ma inną tradycję. Takim rodzajem kontroli technicznej tej tradycji, jak w Niemczech tzw. TÜV w przypadku pojazdów samochodowych, jest Komisja Wenecka Rady Europy, która pochyla nad tym wszystkim i stwierdza, co jest praworządne a co nie.
UP: Na płaszczyźnie europejskiej mamy w prawie pierwotnym w Traktacie z Lizbony zobowiązanie do przestrzegania wspólnych wartości m.in. praworządności. Ale pierwotne prawo odradza wręcz stawiania wymagań na przykład wobec narodowego wymiaru sprawiedliwości. I dobrze, gdyż jest to kwestia, która dla wiele państw jest miarą ich suwerenności. 
Komisja Wenecka Rady Europy oczywiście monitoruje i porównuje to, co dzieje się na Kontynencie. Na podstawie porównań każde najdrobniejsze działania, jak teraz w Polsce, są oceniane, ale i poddawane krytyce,
Ale to zasadza się na bardzo cienkiej, normatywnej podstawie właśnie tych ustaleń z traktatu UE. Komisja Europejska też posiada względnie słabe uprawnienia jako  organ. Dlatego nie dziwię się, jeśli polski rząd tak usilnie powołuje się wobec Komisji na demokratyczny mandat udzielony mu przez polskich wyborców. Tym bardziej ważne jest, aby obecnie Rada UE została włączona w procedurę przewidzianą w art. 7. Gdyż wtedy oznaczałoby to, że wobec Polski krytycznie wypowiada się nie tylko Komisja Europejska, ale także większość państw unijnych. Ta krytyka nabierze wtedy większego ciężaru gatunkowego.
Bernd Riegert / Barbara Cöllen
Urs Pötzsch jest ekspertem w dziedzinie prawa europejskiego w "Centrum für Europäische Politik" na Uniwersytecie we Freiburgu.

US-Fotopublizist John Morris ist tot

US-FotopublizistJohn Morris ist tot

Er veröffentlichte einige der wichtigsten Fotos des 20. Jahrhunderts -
und wurde so selbst zur Legende: Jetzt ist der amerikanische Bildredakteur
John Morris im Alter von 100 Jahren in Paris gestorben.
AP
Fotostrecke
  •   Bilder


John Morris: "Eine Legende ist gestorben"
Morris, der schon als Student in Chicago als Bildredakteur arbeitete, war ein Freund des Magnum-Mitgründers und Fotografen Robert Capa. Bereits 1944, drei Jahre vor der Gründung der Agentur, hatte er Capas Bilder der US-Landung in der Normandie für das Magazin "Life" bearbeitet. 1953 schloss sich Morris dann selbst Magnum an. In einem Interview sagte er 2016: "Ich kannte die Gründer von Magnum, bevor sie einander kannten."
In den Sechzigerjahren arbeitete Morris, der selbst überzeugter Pazifist war, für das Frauenmagazin "Ladies' Home Journal" sowie für die Zeitungen "Washington Post" und "New York Times" und setzte durch, dass es umstrittene Fotos aus Vietnam auf die Titelseiten schafften - darunter das Bild des nackten Mädchens Kim Phuc, das schreiend nach einem Napalm-Angriff davonrennt und das eines mutmaßlichen Vietcong-Kämpfers, der durch Kopfschuss getötet wird. Beide Arbeiten wurden zu Symbolen der furchtbaren Realität des Vietnamkriegs und später mit dem Pulitzerpreis ausgezeichnet.

Im Wahljahr tauscht die SPD den Generalsekretär aus: Auf Katarina Barley folgt der Wirtschaftspolitiker Hubertus ....

30/07/17


Hubertus Heil, Sigmar Gabriel, Martin Schulz


Hubertus Heil, Sigmar Gabriel, Martin SchulzMonate vor der Bundestagswahl ihr Spitzentableau um. Nach drei verlorenen Landtagswahlen und dem Abrutschen in den Umfragen auf 25 Prozent eröffnet sich für Kanzlerkandidat Martin Schulz dadurch die Chance auf einen Neustart für seine Partei - doch die Veränderung birgt auch Risiken.
Der Anlass ist ernst: Mecklenburg-Vorpommerns SPD-Ministerpräsident Erwin Sellering hatte am Dienstag seine Krebserkrankung öffentlich gemacht und seinen Rückzug angekündigt. Nachfolgerin wird die bisherige Bundesfamilienministerin Manuela Schwesig.
Schwesigs Job im Ministerium bekommt die bisherige Generalsekretärin Katarina Barley. Und neuer Generalsekretär wird der Wirtschaftsexperte der Bundestagsfraktion, Hubertus Heil. Er hatte den Posten bereits von 2005 bis 2009 inne. Aktuell ist der 44-Jährige Vizefraktionschef.
Die Entscheidung ist eine Überraschung
Zu den engsten Vertrauten des Kanzlerkandidaten gehörte Heil zunächst nicht. Doch in den vergangenen Monaten lernten sich beide besser kennen, als sie gemeinsam an einem Wirtschaftskonzept für den Wahlkampf arbeiteten.
Hubertus Heil
Hubertus Heil
Trotzdem galt Heil nicht als naheliegende Lösung für den Job des Generalsekretärs. Es kursierten andere Namen für die Barley-Nachfolge.
Entsprechend überrascht reagierten die Mitglieder der Bundestagsfraktion, als Schulz die Personalie am Dienstag verkündete. Ein Raunen ging durch die Reihen. Der Auserkorene wiederum gab sich demütig: "Ich will der Partei dienen", teilte er den Abgeordneten mit.
Was die Rochade für Schulz bedeutet
In der Parteizentrale der SPD, dem Willy-Brandt-Haus, ist ein Generalsekretär eine Art Hauptverwalter. Nach außen vertritt er politische Positionen der Partei, meist über Interviews und Talkshows. Heil ist nun in die Riege der führenden SPD-Politiker im nahenden Bundestagswahlkampf aufgerückt.
Für seine Ernennung spricht, dass er nicht bei null anfängt. Er kennt die Herausforderungen und Abläufe des Jobs. In seine Zeit als Generalsekretär fallen mehrere Parteichefwechsel: Matthias Platzeck, Kurt Beck und Franz Müntefering lösten sich ab. Es waren turbulente Zeiten; Heil ist Chaos und Krisen gewohnt.
Einen Wahlerfolg auf Bundesebene kann Heil nicht vorweisen. 2009, also zu seiner Zeit als Generalsekretär, fuhr die SPD mit Kanzlerkandidat Frank-Walter Steinmeier das schlechteste Ergebnis ihrer Geschichte ein. In der SPD gilt Heil aber nicht als Hauptverantwortlicher für diese Pleite. Den Wahlkampf organisierte damals im Wesentlichen das Duo Müntefering und Kajo Wasserhövel.
Kaum Frauen in SPD-Spitzenämtern
Heil wird beweisen müssen, dass er sein Image als solider Fachpolitiker abstreifen und sich als sprühender Wahlkämpfer inszenieren kann. Grundsätzlich lässt sich die Personalie aber kaum als echter Neustart verkaufen, sie fällt eher in die Kategorie "pragmatische Lösung".
Dass sich Schulz für einen Mann als Barley-Nachfolger entschieden hat, ist für die SPD ein Problem. Die Partei hat wenige Frauen in einflussreichen Ämtern. Dafür ist der Landesverband Niedersachsen nun (abermals) in SPD-Spitzenposten überrepräsentiert. Außenminister Sigmar Gabriel und Fraktionschef Thomas Oppermann sind Niedersachsen, Heil ebenfalls.
Schulz weiß um mögliche Vorbehalte, in der Fraktionssitzung bat er um Rückhalt. "Ich will keinen Parteitag gewinnen, sondern eine Bundestagswahl", sagte er Teilnehmern zufolge. Das konnte man als Bitte an die Truppe verstehen, die Entscheidung zu akzeptieren. Heil soll das Amt bis zu einem Parteitag zunächst kommissarisch übernehmen.
Gleichzeitig hat Schulz für Heil schon konkrete Aufgaben im Kopf; er soll im Wahlkampf wohl eine andere Rolle spielen als zuletzt Barley. Von Heil erwartet der Kanzlerkandidat, dass er offensiver und frischer als seine Vorgängerin die SPD-Kampagne nach außen verkauft. Auch soll er enger mit Schulz' Chefberater Markus Engels zusammenarbeiten, der in Parteikreisen als überlastet gilt.
Heil kennt sich gut aus mit Wirtschaft und Bildung, ist aber auch ein Generalist, der zu allen Themen sprechfähig ist. In der Fraktion ist er einer der wenigen, die frei und pointiert zu unterschiedlichen Themen reden können.
Ein solcher Helfer schafft Freiraum für Kandidat Schulz. Den kann er gut gebrauchen: Die Kanzlerin präsentiert sich neuerdings als Verteidigerin Europas gegenüber Donald Trump - eine Rolle, die der SPD-Herausforderer zu gern selbst besetzen würde.

Supermarkt. Stolz auf Hamburgs mutige Helden



30/07/17

Messerattacke im Supermarkt



Am Tag nach der Messerattacke in einem Hamburger Supermarkt legen Menschen Blumen vor dem Tatort nieder, zünden Kerzen an. Auch Jamel Chraiet ist wieder in der Nähe - er und andere hatten den Angreifer verfolgt.

Jamel Chraiet sitzt in einem Café in Hamburg-Barmbek © dpa-Bildfunk Fotograf: Markus Scholz, dpa
Jamel Chraiet war einer der Männer, die den Täter in der 

Fuhlsbütteler Straße stellten.
In dem Moment, als Jamel Chraiet zu einem der Helden von Hamburg-Barmbek wird, geht alles ganz schnell. Eine Frau habe geschrien, dass jemand Menschen absteche, erinnert sich der 48-Jährige am Morgen nach der Messerattacke in einem Supermarkt. "Plötzlich haben wir einen Mann gesehen, mit einem langem Messer, blutverschmiert. Egal, wie cool man sonst ist, in einem solchen Augenblick weiß man erst einmal gar nichts." Der gebürtige Tunesier saß mit Landsleuten vor einem Backshop, wenige Meter entfernt vom Tatort - sie reagierten schnell. "Wir haben uns besprochen, jeder sollte einen Stuhl schnappen, dann sind wir auf ihn losmarschiert. Er wurde bereits von Leuten verfolgt, die auf ihn eingeredet haben."

 Sie schauten nicht einfach weg


Messerangriff in Barmbek © TV News Kontor Fotograf: Screenshot
Mit Stühlen marschierten die Männer auf den 26-Jährigen zu.
Ein 50 Jahre alter Mann war bei dem Angriff des 26-Jährigen ums Leben gekommen, sieben weitere Menschen teils schwer verletzt worden. Videoaufnahmen zeigen später, wie sich Männer mutig dem weiterhin mit dem Messer bewaffneten Mann mit Stühlen entgegenstellten. Wie viele Menschen den Angreifer bei seiner Flucht letztendlich verfolgten, ist noch unklar. Dennoch sind es diese Unerschrockenen, über die am Sonnabend nicht nur in Hamburg viele sprechen - ihr Einsatz erscheint vielen heldenhaft, auch weil sie nicht einfach wegschauten.
"Ich habe auch versucht, mit ihm zu reden, aber er hat nur etwas gesagt, was man überhaupt nicht verstanden hat", erzählt Chraiet, als er am Sonnabendmorgen wieder in jenem Café sitzt, von dem aus er und andere die Verfolgung aufnahmen. "Ob der in einer anderen Welt war? Keine Ahnung, was mit ihm los war." Es sei alles ganz schnell gegangen. Nur die Zeit, bis auch die Polizei da war - die sei ihm "verdammt lange" vorgekommen.

"Als Helden würde ich uns nicht bezeichnen"


"Aber als Helden würde ich uns nicht bezeichnen, das ist einfach eine normale Reaktion", sagt Chraiet. Das ganze Café sei voll gewesen, sie hätten einfach alle etwas tun müssen. Er sei aber froh, dass auch er und seine Landsleute an der Verfolgung beteiligt gewesen seien, betont der Mann, der seit 27 Jahren in Deutschland lebt und bei der Hamburger Hochbahn arbeitet. "Damit die Leute sehen, es gibt auch andere, die nicht so sind."
Auch für den Betreiber des Backshops sind die Männer, die so viel Zivilcourage bewiesen, durchaus Helden. Wer weiß, was passiert wäre, "wenn sie ihn nicht aufgehalten hätten", sagt Ahmet Dogan. Stolz verweist er ebenfalls darauf, "dass es ausländische Mitbürger waren", die den Angreifer - in den Vereinigten Arabischen Emiraten geboren und der Volksgruppe der Palästinenser angehörend - aufhielten. Am Sonnabend gibt es in seinem Laden kein anderes Thema - wie überall in der Einkaufsstraße. Der Edeka-Markt indessen bleibt geschlossen. Davor haben Barmbeker Blumen niedergelegt und Kerzen angezündet.

 "Ganz schmerzhafter Moment für uns alle"


Hamburgs Innensenator Andy Grote und Hamburgs Bürgermeister Olaf Scholz legen vor einem Supermarkt in Hamburg-Barmbek Blumen nieder Blog de Juan Pardo
Bürgermeister Olaf Scholz und Innensenator Andy Grote kamen am Sonnabend zum Tatort in Barmbek.
Bürgermeister Olaf Scholz und Innensenator Andy Grote (beide SPD) kommen ebenfalls nach Barmbek, legen Blumen nieder und sprechen mit Augenzeugen. "Es ist sehr bewegend, berührend, den Tatort zu sehen, mit denjenigen zu sprechen, die vor Ort waren, und das alles erlebt haben, geholfen haben oder hinter dem Täter hergelaufen sind", sagt Scholz. "Das ist ein ganz schmerzhafter Moment für uns alle." Er sei sehr stolz auf die Hamburger, die sofort geholfen hätten.

"Das kann ja überall passieren"

Zwei ältere Damen bringt die Bluttat erstmals zusammen: Die beiden 75-Jährigen lernen sich kennen, als eine von ihnen eine Sonnenblume vor dem Tatort ablegt. Sie sei während des Angriffs anwesend gewesen, wolle aber nicht darüber sprechen und ihren Namen nicht nennen, sagt sie. Nun trinkt sie spontan mit Ingrid Merten, die in einem Seniorenheim in der Nähe lebt und fast jeden Tag in dem Supermarkt einkauft, spontan gemeinsam einen Kaffee. Auch Margot Hansen (78) ist zum Edeka, in dem sie am Vortag noch Einkäufe erledigt hatte, gekommen, um der Opfer zu gedenken. Sie gehe jetzt schon mit einem mulmigen Gefühl einkaufen, sagt sie. "Das kann ja überall passieren."

 "Die Bilder gehen einem nicht aus dem Kopf"

WEITERE INFORMATIONEN
Blog de Juan Pardo.- Einen Tag nach dem Messerangriff in einem Supermarkt in Hamburg-Barmbek trauern Anwohner um die Opfer. © NDR Fotograf: Anna Rüter
mit Video

Nach dem Messerangriff: Barmbek unter Schock

In Hamburg-Barmbek trauern Anwohner um die Opfer einer Messerattacke. Am Freitag hatte ein Mann einen anderen mit einem Messer erstochen und sechs Menschen teils schwer verletzt.
In der Nähe unterhalten sich zwei weitere Frauen. Ihre Namen wollen sie nicht nennen, am liebsten gar nicht mehr über alles sprechen. Eine von ihnen ist Verkäuferin in der Edeka-Filiale, die andere hörte in ihrer Wohnung die "Allahu Akbar"-Schreie (Gott ist groß). "Wir haben gesehen, wie die Leute mit Stühlen hinterhergelaufen sind. Alles war unheimlich laut", berichtet sie. Innerhalb eines Tages habe sich das Leben geändert. "Man fühlte sich immer sicher. Das Grauen war woanders, aber nie hier in Barmbek." Ihr Viertel sei sehr bunt, unterschiedliche Nationalitäten lebten gut zusammen. Dass der Täter ein Flüchtling ist, kommentiert sie mit: "Danke, Frau Merkel". 
Jamel Chrait will am Sonnabend nun die Einkaufsliste abarbeiten, die ihm seine Frau schon am Vortag über WhatsApp geschickt hatte. Über den Messenger-Dienst habe ihn rund eine halbe Stunde nach der Messerattacke auch eine besorgte Nachricht seines 18-jährigen Sohnes erreicht: "Ruf sofort an!!". Seine Familie sei froh gewesen, dass er heil nach Hause gekommen sei. Und er selbst? Irgendwann in der Nacht habe er es geschafft, einzuschlafen. "Aber es hat lange gedauert. Die Bilder gehen einem nicht aus dem Kopf."